czwartek, 1 maja 2014

1. Zagubiona

-Naprawdę nie jestem w nastroju, aby tam pójść, poza tym to do mnie nie pasuje.. Wiesz, ja i hip-hop - zaprotestowałam. Starałam się przekonać Nancy o tym, że pójście tam nie było najlepszym pomysłem. Doskonale wiedziałam, że to był jej styl życia, chodzenia na bitwy raperów w klubie. Była tym zafascynowana, ale mi się to w ogóle nie podobało. Ci ludzie przegrali to życie, tak bardzo jak beznadziejnie to brzmiało. Upijanie się i ćpanie było jedynymi rzeczami, które nadawały sens w ich życiu wraz z obgadywaniem innych, czasami dla zabawy, a czasami nie. Potrząsnęłam głową, obrzydliwe. Byłam w tym miejscu raz i zdecydowanie spędziłam tam najgorszą noc swojego życia. Niektórzy posyłali mi pożądane spojrzenia, jakbym kiedykolwiek dotknęła ich ciała chociaż raz palcem. Nancy zadrwiła. -Nie bądź suką. Przestań wszystko osądzać i zacznij próbować życia. Jedynym powodem dlaczego nie lubisz hip-hopu to Lil Wayne. Prawdziwy styl tej muzyki taki nie jest, wszystkim o co w nim chodzi to pasja i umiejętności - wywróciłam oczami, gdy trafiła w mój czuły punkt. Spojrzałam na swoje pomalowane na czerwono paznokcie, zasysając dolną wargę. To nie był pierwszy raz, w którym mówiła mi, że osądzam kogoś lub coś. Osądzanie jest u mnie jak zły habit, którego nie jesteś świadoma.
-Wciąż chcę zjeść kolację z moją rodziną - wymamrotałam. Użyłam dokładnie tej samej wymówki, co pięć minut temu. Wiem, że nie popisałam się tym stwierdzeniem, ale było ono jednym z najlepszych rozwiązań jakie przyszło mi do głowy. Zaśmiała się jak przewidywałam. -Nigdy nie jesz z nimi kolacji. Poza tym nie ma ich w mieście. Kłamstwo ma krótkie nogi, przygotuj się. Będę po ciebie za trzydzieści minut - położyłam swój plecak w rogu pokoju i rzuciłam telefon na łóżko, gdy Nancy się rozłączyła.
Cudownie, zapowiada się druga najgorsza noc w moim życiu.
Zaszydziłam ze swojej głupoty i otworzyłam szufladę. Wyjęłam z niej parę legginsów i długi sweter. Zostawiłam swoje włosy naturalnie kręcone, a następnie zapięłam na swojej szyi złoty naszyjnik. Były to cholernie nudne ubrania, ale nie czułam potrzeby ubrania czegoś wyzywającego, jak większość osób, które będą w klubie. Może Nancy miała rację i powinnam dać szansę nowym wyzwaniom? Osądzam zbyt szybko. Moja mama, gdy byłam młodsza zawsze mi to powtarzała. Myślę, że od zawsze taka byłam. Wzruszyłam ramionami i zamknęłam szufladę. Zeszłam na dół, czekając na swoja najlepszą przyjaciółkę, zdałam sobie sprawę, że nie wybrałam jeszcze żadnych butów. Właśnie one były moją pasją.
Buty tu, buty tam, buty wszędzie.
Rzeczywiście jak byłam młodsza moim marzeniem w przyszłości było zostanie projektantką butów. Teraz miałam siedemnaście lat i pomimo tego, że nadal szaleńczo je kochałam, nie chciałam zostać kimś takim. Spojrzałam na moje pięćdziesiąt par butów. Tak, teraz pomyślisz, że mam obsesję na ich punkcie. Nie obchodzi mnie to. Mój tata zapłacił prawie za każdą parę. Zawsze chciał mi dać wszystko, więc byłam tym usatysfakcjonowana. Żeby być całkowicie szczerą muszę powiedzieć, że cieszę się z tego, że moi rodzice są poza miastem, do tego mieli wrócić w przyszłym tygodniu. Byli strasznie irytujący i zajęci jak diabli. Oczywiście nie mieli czasu dla swojej "księżniczki". Może właśnie dlatego nigdy nie miałam chłopaka. Po prostu nie wierzyłam w miłość i inne bzdurne rzeczy z nią związane. Zostałam wyrwana ze swoich myśli, gdy dzwonek zadzwonił, sygnalizując o tym, że królowa Nancy przybyła. Chwyciłam parę złotych obcasów, wyszłam z domu zirytowana raperami, chociaż jeszcze nawet tam nie byłam.
Silny zapach narkotyków był rozpoznawalny, gdy tylko weszłyśmy do środka klubu. Zmieszanie zostało wymalowane na mojej twarzy. Co jeśli się naćpam? Moje sumienie na pewno zadziała i odrzuci ten pomysł. Nancy odwróciła się i chwyciła moją dłoń, abym się nie zgubiła. Tak, ha-ha. -Co się stało tym razem? - wzruszyłam ramionami, ponieważ sama nie znałam wystarczającej odpowiedzi na to pytanie. Może naprawdę byłam świętoszką? Mam siedemnaście lat i myślę, że powinnam trochę wyluzować. Nigdy wcześniej nie piłam, nie ćpałam, nie paliłam, nie uprawiałam seksu. Cóż, tak, naprawdę byłam świętoszką.
Otrząsnęłam się, zaczęłam iść dalej, słysząc głośne dźwięki dochodzące z dużego pokoju, gdzie odbywały się bitwy raperów. Wchodząc do środka, moje serce przyspieszyło swój rytm bicia. Było tu około trzystu osób. Zaskoczyło mnie to ile ludzi może zmieścić się w tym pokoju. Pozwólcie mi powiedzieć, że było ciasno. Wszyscy przyciskali swoje ciała do drugich osób, aby się pomieścić. Ew? Poczułam kogoś za swoimi plecami, odwróciłam się, wpatrując się w niego. Zauważyłam, że musiał mieć z trzydzieści osiem lat. Kurwa. Szybko odwróciłam się do Nancy i ścisnęłam mocniej jej dłoń. Nagle ktoś pojawił się na scenie. Wszyscy zaczęli krzyczeć, łącznie z Nancy. Czułam się teraz bardzo niekomfortowo. Było tutaj dziewięćdziesiąt dziewięć procent osób, którzy byli czarni i wiedzieli co tu się dzieje. W przeciwieństwie do mnie. 
-Yo, co tam kurwa!? - czarny facet krzyknął do mikrofonu, a światło skierowało się prosto na jego twarz. Żeby być uczciwa nie wydaję mi się żeby był stary. Może przed dwudziestką, ale na pewno nie starszy. Rzeczywiście wyglądał, jakby był w moim wieku. Niektórzy w bardzo-ciasnym-pomieszczeniu unieśli swoje ręce do góry, robiąc znak. Wiecie te zwykłe, bzdurne znaki rapu. -Ahh, to brzmi dobrze, to brzmi dobrze. Mamy dzisiaj naprawdę świetnych chłopaków - ponownie przerwał swoją mowę, a ludzie zaczęli go dopingować. 
-Jesteście tak samo podekscytowani jak ja. Cokolwiek kurwa, dlaczego po prostu nie zaczniemy!? - w końcu krzyknął, sprawiając, że cały tłum oszalał. Wow. Dopiero teraz można było powiedzieć, że to niewygodne. 
-Yo, zaczniemy z Gold Diggerem i MC Lionem - jego głos był teraz jeszcze bardziej głośniejszy. Poczułam jak moje uszy eksplodowały pod wpływem głośnych krzyków. Nancy odwróciła się w moją stronę, zbliżając do mojego ucha. 
- MC Lion jest moim ulubionym, zobaczysz - uśmiechnęła się, unosząc kciuk do góry. Nagle DJ zaczął grać
jakiś instrumentalny beat hip-hopowy, który nawet mi się spodobał. Były to klimaty jak jeszcze chodziłam do szkoły podstawowej za czasów Tupaca, który był naprawdę świetny. Zaczęłam się poruszać w rytm beatu, ale nie tak wyzywająco jak wszyscy inni ludzie. Zauważyłam, że "szef" zszedł ze sceny, a na jego miejsce wskoczył następny czarny chłopak, trzymając w lewej dłoni mikrofon. 
"Aye aye listen...

Talk about my money please and feelings might just get hurt

This the same effect and less words

Chilling with this asshole, he call himself Sweatshirt

I think this might be some of my best work

I let these bitches dive in, but it's head first

Applying pressure when I put together letters

I'm a king, I'm a myth, beat a bitch down with my scepter

There Fendi treasures feeling better than a million sweaters in Alaska"

Wszyscy w sali totalnie oszlaleli, skakali i krzyczęli jakby mieli pięć lat. Musiałam przyznać, że to nie było aż takie złe. W zasadzie podobało mi się, ale w tym samym czasie przeraziło, ponieważ rzeczy, który się tutaj odbywały, właśnie teraz, nie były w moim guście. Nie byłam gotowa się zmienić, szczególnie kogoś takiego jak wszyscy tutaj.
-Dobra, dobra! Zamknąć się! To było bardzo, bardzo niezłe. Zobaczmy teraz co ma do powiedzenia Gold Digger! - młody, czarny chłopak pojawił się na scenie, ale zniknął tak szybko jak wszedł. Kolejny czarny facet wszedł na scenę, prawdopodobnie Gold Digger. Najpierw przywitał się z kilkoma facetami, którzy stali pod sceną. Prawdopodobnie byli z jego gangu, który wspierał go podczas takich bitw.

"Okay, listen bitches. Ah, ah yeaaah...

Look, I'm the property of October

I ain't drive here, I got chauffeured

Bring me the champagne flutes, Rose and some shots over

I think better when I'm not sober

I smoke good ain't no glaucoma, I'm a stockholder

Still spittting that shit that they shot Pac over

That shit my mother look shocked over"

Prowadzący od razu po skończeniu jego rapowania wszedł na scenę, chwytając mikrofon od Gold Diggera. -Oh, cholera, uspokójcie się, uspokójcie się ludzie! A teraz powiedzcie mi co sądzicie o MC Lionie? - Nancy nagle zaczęła krzyczeć jak diabli, co spowodowało, że cofnęłam się, słysząc wszystkie wrzaski dookoła mnie. To gówno było cholernie głośne.
-Facet, który zrobił to wszystko nazywa się Tony, znany również ze swojego pseudonimu Tony Ring. Wygrał trzy bitwy pod rząd i został moderatorem tego całego gówna. Ma tylko dwadzieścia cztery lata! - Nancy wreszcie mi powiedziała, odpowiedziała na moje wcześniejsze pytanie. Tony wydawał się być miłym facetem. -Dużo miłości, dużo miłości, yeah. A co z  Gold Diggerem!? - Tony zapytał ponownie. - To smutne, że Gold Digger nie uzyskał więcej krzyków od MC Liona. Co oznacza, że MC Lion wygrał!


-Musisz ich poznać! Są wypełnieni lansem, przysięgam Milena i nie żartuję! - Nancy powiedziała, będąc wyraźnie podekscytowaną faktem przedstawienia mnie Tony'emu, MC Lionowi i ich gangom. Wyjaśniła mi, że zna Tony'ego, ponieważ jej kuzyn również był raperem. Nie mieszka tutaj, tylko w Detroid, a cóż my mieszkamy na Manhattanie. 
-Tony! - Nancy pisnęła, co wywowało u niego śmiech. Odwróciła się i dosłownie wpadła na MC Liona. Po prostu stałam tam niezręcznie, wbijając wzrok w podłogę, gdy Nancy  rozpoczęłam rozmowę. -Więc - zaczęła, odwracając się w moją stronę. - To jest moje kochanie, Milena. Trzymajcie ręce przy sobie, jest moja - Tony zaśmiał się. - Szkoda. Tylko żartuję. Jestem Tony - podał mi swoją rękę. - Milena - odpowiedziałam zupełnie wstrząśnięta. Nie mówił tak jak zaledwie kilka minut temu. To nie był język, którym posługiwał się na scenie. 
-Jestem Lucas - MC Lion powiedział, naśladując działania Tony'ego i oferując mi dłoń. -Nadal Milena - odpowiedziałam, posyłając mu ciepły uśmiech. Lucas zaśmiał się. -Nie myślałem tak - Nancy ścisnęła moją dłoń, prawdopodobnie była zazdrosna o to, że rozmawiam z Lucasem. No dobrze, Nancy. Zauważyłam kilku facetów siedzących na kanapie, które były rozłożone za kulisami. Zastanawiałam się jak oni wszyscy się nazywają. Spoglądając na innych członków, przeskakiwałam swoim wzrokiem z jednego na drugiego, zamarłam, gdy mój wzrok zatrzymał się najbardziej atrakcyjniejszym człowieku, jakim kiedykolwiek widziałam. Jego świecące brązowe oczy również na mnie spojrzały, odbierając mi oddech w piersiach. Byłam zaszczycona, że ktoś taki jak on poświęcał mi swoją uwagę. Zagubiona, odwróciłam od niego wzrok zarumieniona, zauważyłam, że kilku chłopaków zaśmiało się. Facet siedzący obok niego, trzepnął jego ramię, śmiejąc się głośno, gdy doskonały chłopak do mnie mrugnął. 
Muszę się poprawić. To była najlepsza noc jaka kiedykolwiek mi się przytrafiła.